🕺 Co To Znaczy Bajeczki Dla Grzecznych Dzieci

Kup teraz na Allegro.pl za 38,41 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (13015144636). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Kup teraz na Allegro.pl za 40,74 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (14030305136). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Kup teraz na Allegro.pl za 38,75 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (12998411787). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Ksiazka Bajeczki i rymowanki o grzecznych i niegrzecznych dzieciach / Maria Czarnota-Skiba, Poligraf, 24,85 zl, okladka miekka, Sto tysiecy przecenionych ksiazek, sprawdz teraz!O nas. merlin.pl to jeden z najstarszych, najwiekszych i najbardziej rozpoznawalnych sklepow internetowych w Napisz synonimy do wyrazu BAJKA oraz wyjaśnij związki wyrazowe:bajeczki dla grzecznych dzieci, żyć jak w bajce, książę z bajki, między bajki włożyć. Proszę potrzebuję tego na szybko teraz! 4 Wiersze dla dzieci.indd 4. 2014-05-06 15:41:17. Co się u was dzisiaj działo, co? Kto był u was wczoraj, kto? Wiersze dla dzieci (grzecznych i niegrzecznych) to zbiorek tryskający Kup teraz na Allegro.pl za 36,05 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (14209319739). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Bajeczki i opowiadania dla grzecznych dzieci CD - Audiobook - Opis Lista utworów: 1. Julian Tuwim - Ptasie radio 2. Konstanty Ildefons Gałczyński - Sen psa 3. Maria Kownacka - Przygody plastusia 4. Maria Kownacka - Biedroneczka 5. Kogucik i kurka (Bajka ludowa) 6. Janusz Minkiewicz - Chłopcy odkładający wszystko do jutra 7. Toż to bajeczki dla grzecznych dzieci niegodne największego tygodnika opinii. źródło: NKJP: Daniel Passent: Strefa zgniotu, Polityka, 2008-03-15 U ludzi sukcesu, którzy trafili za kraty, obserwujemy cechę prawie nieistniejącą w innych grupach społecznych. Kup teraz na Allegro.pl za 37,49 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (12802576306). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Kup teraz na Allegro.pl za 36,32 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (12996976149). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Kup teraz na Allegro.pl za 35,33 zł - BAJECZKI I OPOWIADANIA DLA GRZECZNYCH DZIECI CD (13505398876). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! feToA. Swami Wiwekananda Najwspanialszą ideą religii Wedanty jest wskazanie, że do tego samego celu dochodzi się różnymi drogami. Rozróżniam cztery z tych dróg: drogę działania, miłości, psychologii, poznania. Należy pamiętać, że podział ten nie jest ograniczaniem, że te drogi nie wyłączają się wzajemnie, każda wiąże się z innymi. W podziale tym nadajemy im nazwy według typu przeważającego w każdej. Nie spotkacie człowieka, w którym jedyną właściwością byłoby działanie,ani wyłącznie oddającego się adoracji dewocyjnej, ani też niedbającego o nic poza dociekaniami i poznaniem. Podział ten jest więc ustalony według typu psychicznego albo skłonności ujawniającej się najsilniej w człowieku. Widzimy więc, że te cztery drogi łączą się i w rzeczywistości stanowią jedną. Wszystkie religie, wszystkie zabiegi pracy i adoracji wiodą do jednego celu. Starałem się już wykazać wam, że celem tym jest wolność taka, jaką objaśniałem. Wszystko dokoła nas – od atomu do człowieka, od niewrażliwej cząsteczki materii bez życia do najwyższej istoty na Ziemi – duszy ludzkiej – wszystko walczy o dojście do stanu tej wolności. Wszechświat cały jest wytworem tej walki o wolność. Każda cząsteczka, w jakimkolwiek połączeniu z innymi, dąży do oderwania się i lotu własnym torem. Ziemia nasza stara się uciec w przestrzeń, księżyc – wyrwać się poza orbitę wokół Ziemi. Wszystko dąży do rozproszenia w nieskończoność. Cały ruch we wszechświecie jest przejawem owej walki powszechnej o wolność; ona to skłania do działań tak różnych; świątobliwego do modlitwy, złodzieja do kradzieży. Postępowanie na drodze błędnie wybranej nazywamy złem, na drodze właściwej – dobrem. Ale bodziec jest zawsze ten sam, jest nim walka o wolność. Święty cierpi, bo zna swój stan niewoli, toteż pragnie zbawienia i zwraca się ze czcią ku Bogu; złodziej cierpi z braku posiadania różnych rzeczy i chce się ratować z tej biedy, dlatego kradnie! Wolność jest jedynym celem przyrody, zarówno wrażliwej, jak i niewrażliwej. Świadomie i nieświadomie wszystko toczy walkę o osiągnięcie tego celu. Jednakże wolność, której pragnie święty, bardzo różni się od wolności pożądanej przez złodzieja; wolność umiłowana przez świętego daje szczęśliwość niewysłowioną i bezgraniczną, natomiast swoboda, której pragnie złodziej, obciąża jego duszę coraz cięższymi łańcuchami. W każdej religii można widzieć przejaw tej walki o wolność. Jest ona też postawą całej moralności, podstawą altruizmu, którego zadaniem jest wywikłanie nas z przekonania jakobyśmy byli nie czym innym niż własnym ciałem, tym biednym, nędznym ciałem. Kiedy widzimy, że ktoś spełnia dobre uczynki, pomaga innym, świadczy to, że nie może być zamknięty w ścieśnionym kręgu „ja” i „moje”. Nie ma granic po tym wydostaniu się poza egoizm. Wszystkie wielkie systematy etyki stawiają jako cel altruizm absolutny. Jeżeli przyjmiemy założenie, że człowiek może dojść do tego celu, czym się on wtedy stanie? Nie będzie już obywatelem statystycznym, lecz ekspansją sięgającą nieskończoności. Maleńka jego osobowość przepada, znika zupełnie: istota jego ujawnia się w nieskończoności. Urzeczywistnienie tej bezgranicznej ekspansji jest prawdziwym celem wszystkich religii, wszystkich pouczeń moralnych i dociekań filozofii. Personalista przeraża się, kiedy wyjaśnia mu się tę ideę w terminach filozofii, nie przeszkadza mu to jednak wcale mówić o tej samej idei, kiedy moralizuje. Nie stawia granic altruizmowi ludzkiemu. Przypuśćmy, że komuś udało się przez personalizm osiągnąć zupełne wyzwolenie się z egoizmu: czym się taki człowiek będzie różnił wtedy od innych, którzy doszli do tej doskonałości na innych drogach? Będzie wtedy zespolony w jednię z wszechświatem, a to jest celem wszystkich; ale nieszczęsny indywidualista nie ma odwagi doprowadzenia rozumowania do końca, aż do tej konkluzji logicznej. Karma-joga jest to urzeczywistnienie przez działanie bez egoizmu owej wolności, która jest celem każdej jednostki ludzkiej. Każde działanie egoistyczne opóźnia chwilę dojścia do celu, każda czynność altruistyczna przybliża ją: dlatego jedyna definicja moralności może brzmieć: „To, co jest egoistyczne, jest niemoralne, co jest altruistyczne, jest moralne”. Ale kiedy zajmiemy się szczegółami, sprawa okaże się nie tak prosta. Środowisko np. nadaje różne wartości szczegółom. Jedna i ta sama postawa może uchodzić w pewnych okolicznościach za altruistyczną, w innych za egoistyczną. Toteż możemy pozostać przy określeniach zasadniczych i oceniać szczegóły postępowania według różnic miejsca, czasu i okoliczności. Celem natury człowieka jest wolność, a tę wolność można osiągnąć tylko w warunkach całkowitego pozbycia się egoizmu; każda myśl, każde słowo, każdy czyn altruistyczny zbliża nas do celu i dlatego są uznawane za moralne. Definicja taka, jak się przekonacie, zachowuje wartość we wszystkich religiach i we wszystkich systemach moralności. W niektórych systemach za źródło moralności uważana jest istota wyższa – Bóg. Jeżeli zapytacie, dlaczego należy postępować tak a nie inaczej, odpowiedzą wam: „Bo takie jest przykazanie boskie”. Niezależnie jednak od tego, co będzie uznane za źródło, osią każdego kodeksu moralności jest ta sama idea: nie myśleć o sobie i wyrzec się osobowości. Wielu uznających wielkość takiej etyki przeraża jednak myśl o porzuceniu swej maleńkiej osobowości. Takich kurczowo trzymających się ciasnego pojęcia swej osobowości możemy poprosić o wyobrażenie sobie człowieka doskonałe wyzbytego wszelkiego egoizmu, niemyślącego wcale o sobie samym, niemówiącego nic o sobie i niezabiegającego o nic dla siebie; gdzie podziało się małe „ja” takiego człowieka? To małe „ja” jest nam znane tylko wtedy, kiedy myślimy o nim, mówimy o nim i działamy w jego interesie. Kiedy świadomość człowieka zwraca się tylko ku innym, kiedy pole świadomości wypełniają sprawy wszechświata, całości, gdzie jest to małe „ja”? Ono znika na zawsze. Karma-joga jest systematem etyki i religijności, którego celem jest doprowadzenie człowieka do wyzwolenia przez altruizm i dobre czyny. Karma-jogin nie potrzebuje przyjmować na wiarę żadnej doktryny. Może nawet nie wierzyć w Boga, może wcale nie zastanawiać się, czym jest jego dusza, ani nie oddawać się spekulacjom rozumowym na temat metafizyki. Karma-jogin stawia sobie za cel oswobodzenie się z egoizmu i dojście do tego celu o własnych siłach. Każda chwila jego życia musi być wypełniona praktyką, ponieważ ma rozwiązać wyłącznie pracą, bez domieszki doktryn i teorii, wielkie zadanie, do którego dźńanin przystępuje zbrojny w wiedzę i natchnienie, a bhakta ze swym umiłowaniem. Zjawia się teraz pytanie: Jaka to jest praca? Co znaczy „czynić dobrze wszystkim”? Czy możemy służyć wszystkim? W znaczeniu absolutnym tych słów: nie; w znaczeniu względnym: tak. Nie ma czynu dobrego ciągle ani o skutkach trwających wiecznie: gdyby tak mogło być, świat ten nie byłby tym światem. Możemy nasycić zgłodniałego, ale potrwa to chwilę. Każda radość, którą sprawimy ludziom, rychło przeminie. Nikt nie uleczy świata z nawracającej gorączki bólów i radości. Czy można obdarzyć świat błogością nieustającą? Na morzu nie zdołamy wywołać fali bez niżu sunącego jej śladem. Suma globalna wszystkiego, co się odczuwa jako dobre na tym świecie, dzielona przez potrzeby i pragnienia ludzkie daje zawsze taki sam iloraz. Nie udaje się tego zwiększyć ani zmniejszyć. Spójrzcie na dzieje ras ludzkich, takie, jakie znamy już obecnie. Były w nich zawsze te same smutki i te same radości, a nawet podobne sytuacje. Zawsze byli wielcy i mali, bogaci i biedni, chorzy i zdrowi. W starożytnym Egipcie, w Grecji, Rzymie, tak samo jak dzisiaj w Ameryce – zawsze było podobnie. Ale równolegle z tym nieuleczalnym splotem przeciwieństw – cierpień i radości – widzimy nieustanną walkę o zapobieganiem temu. W każdym okresie historii przychodziły na świat tysiące mężczyzn i kobiet, którzy cierpieli poświęcając się wyrównaniu drogi życia innym. W jakim stopniu udawało im się? Wszystko, co możemy uczynić, to odbić piłkę z jednego miejsca na drugie. Wypędzamy cierpienia ze sfery fizycznej, wówczas przenosi się ono do sfery psychiki. Jest to podobne do obrazu w piekle Dantego – do chciwców toczących bryłę złota pod górę i bez końca ponawiających ów wysiłek, bo bryła musi się wciąż staczać. Wszystko, co mówimy o lepszym tysiącleciu, są to bajeczki dla grzecznych dzieci i nic więcej. A narody marzące o takim tysiącleciu są przekonane, że ze wszystkich ludów świata one będą najbardziej uprzywilejowane. Oto wspaniały „altruistyczny” obraz tysiąclecia. Nie możemy dać światu nadwyżki dobra, nie możemy też zwiększyć jego cierpień. Suma wszystkich energii dobra i cierpień, doświadczanych na tym świecie, będzie zawsze taka sama. My zaś możemy je tylko przepędzać z miejsca na miejsce i z powrotem, ale one pozostają wciąż takie same, gdyż z natury swej są niezmienne. Przypływ i odpływ, wznoszenie się fali w górę i opadanie – jest to rytm życia na tym świecie; utrzymywanie, że może być inaczej, równałby się twierdzeniu, że możemy posiąść życie be śmierci. Byłby to absurd, ponieważ sama idea życia zawiera w sobie pojęcie śmierci, a tak samo idea rozkoszy zawiera w sobie pojęcie cierpienia. Lampa świecąca płomieniem spala się sama i to jest jej życiem. Jeżeli chcecie mieć życie, musicie umierać za nie w każdej chwili. Życie i śmierć są różnymi nazwami tej samej rzeczy, widzianej z różnych stron, one są jedną falą i łącznie stanowią jej pełnię i całość. Kto widzi grzbiet fali, staje się optymistą, kto widzi jej opadanie, nastraja się pesymistycznie. Dziecku w wieku szkolnym, kiedy rodzice troszczą się o nie, wszystko wydaje się radosne; potrzeby jego są niewielkie i proste – ono jest optymistą. Starzec, bogaty w doświadczenie, jest już spokojniejszy: entuzjazm jego znacznie ochłódł. Tak samo narody, wykazujące znamiona upadku, są mniej rzutkie w działaniu niż narody młode. Znane jest w Indiach przysłowie: „Tysiąc lat miasta, tysiąc lat lasu”. Takie koleje przemiany znane są wszędzie i one to nastrajają ludzi radośnie, ponuro lub zależnie od dostrzeganej przez nich fazy owych przemian. Z kolei zbadamy – chociażby wywracając na nice – ideę równości. Idee lepszych tysiącleci bywały wielkimi, potężnymi bodźcami działań. Wiele religii nauczało: Bóg zstąpi, aby rządzić światem, a wtedy nie będzie różnic między ludźmi. Głoszący takie idee są fanatykami: jednakże fanatycy są najszczerszymi ludźmi na świecie. Chrześcijaństwo rozpowszechniało się właśnie dzięki takiemu oczarowaniu przez fanatyzm i to czyniło je ponętnym dla rzesz niewolników greckich i rzymskich. Niewolnicy uwierzyli, że gdy nastanie głoszona przez religię era tysiąclecia, nie będzie niewolnictwa, wszystkiego będzie obfitość, jadła i napoju wystarczy dla wszystkich; dlatego tłumnie szli pod sztandary chrześcijaństwa. Pierwsi pionierzy, głoszący taką ideę, byli oczywiście ciemnymi fanatykami, ale fanatycy są szczerzy. Za naszych czasów te dążenia do tysiąclecia przybierają formę hasła: wolność, równość, braterstwo. To też jest fanatyzm. Prawdziwa równość nigdy nie istniała na ziemi i nie mogłaby istnieć. W jaki sposób moglibyśmy stać się równi? Nieosiągalna równość oznaczałaby całkowite uśmiercenie. Co doprowadziło do istnienia naszego świata? Utrata równowagi. W stanie początkowym, nazywanym chaosem, panuje doskonała równowaga. A jak powstają siły składowe wszechświata? Przez walkę, zmagania się, konflikt. Załóżmy, że wszystkie cząsteczki materii są w równowadze; czy dałoby to jakiekolwiek zjawisko twórcze? Nauka mówi, że jest to niemożliwe. Poruszcie powierzchnię wody, a zobaczycie jak cząsteczki jej starają się powrócić do stanu spokoju; tak samo wszystkie składniki wszechświata walczą o powrócenie do idealnego spokoju, do równowagi. Potem na nowo pojawi się ruch, wytworzy zjawiska i kombinacje twórcze. Nierówność jest podstawą dzieła stworzenia. Przy tym siły dążące do wprowadzenia równowagi, są tak samo niezbędne, jak i siły dążące do zburzenia równowagi. Równość absolutu, czyli zupełna równowaga wszystkich sił działających we wszystkich sferach nie może nigdy zapanować na tym świecie. Zanim byśmy doszli do tego stanu, ustałoby w zmienionych warunkach wszelkie życie na świecie i nie byłoby już nikogo. Toteż pewne jest, że marzenia o tysiącleciu i równości absolutnej są nie tylko nieosiągalne, lecz ponadto – gdybyśmy je koniecznie starali się wprowadzić w życie – zagrażałyby klęską destrukcji. Na czym polega zróżnicowanie ludzi? Przede wszystkim na nierówności ich umysłów. Tylko człowiek niespełna rozumu mógłby utrzymywać, że wszyscy rodzimy się z mózgami jednakowymi. Przychodzimy na świat ze zdolnościami odmiennymi, jako ludzie przeciętni lub wielcy, a nie możemy uniknąć przyjęcia tych darów, narzuconych nam w okresie przed urodzeniem. Indianie amerykańscy byli mieszkańcami tego kontynentu, zanim garstka waszych przodków wylądowała na nim. I jak ci przybysze zmienili oblicze kraju! Jeżeli jesteśmy wszyscy jednacy, czemu Indianie nie wprowadzili tych zmian sami? Nowe właściwości rozumowe zaszczepione zostały tej ziemi wraz z przybyszami, zaczęły tu działać i znajdować ujście w wykonaniu dzieł wielkich zapasy wyobrażeń i wspomnień. Zupełny brak zróżnicowania jest śmiercią. Dopóki będzie istniał ten świat, będzie też na nim zróżnicowanie i ono musi istnieć. Tysiąclecie zupełnej, doskonałej równości nastanie, lecz dopiero, kiedy dobiegnie końca cały cykl przejawienia, kiedy zagasną światy stworzone. Równość przedtem jest niemożliwością. Mimo wszystko, ta idea tysiąclecia, do której tak powracają, jest potężną siłą. W dziele stworzenia niezbędne są jednako i nierówność, i walka o ograniczenie nierówności. Gdyby nie było tej walki o odzyskanie wolności i powrót do Boga, nie byłoby już wcale samego dzieła stworzenia, nie byłoby twórczości. Różnica między tymi dwiema siłami określa rodzaj bodźców działających w człowieku. Te bodźce skłaniające do działania istnieją zawsze: jedne wpędzają nas w uzależnienie, inne zwracają ku wolności. Walce młynów świata są straszliwym mechanizmem: kiedy wetkniemy w nie rękę, pochwycą i przemielą nas bez reszty. Spodziewamy się, że spadnie nam kłopot z głowy, kiedy spełnimy jakieś jedno zadanie, ale zanim daliśmy sobie z tym radę, już nas czekają inne obowiązki. Wciąga nas wciąż olbrzymia, skomplikowana machina świata. Są dwa sposoby uniknięcia przemielenia nas przez jej mechanizmy. Jeden – to zupełne zaprzestanie interesowania się wszystkimi tymi mechanizmami: nie przykładać do niczego ręki, trzymać się na uboczu, zrzec się pragnień. Jest to łatwo powiedzieć, lecz niemal niewykonalne jest to w praktyce. Wątpię, czy jeden człowiek na pięć milionów zdoła dojść do tego. Drugi sposób polega na zanurzeniu się w sprawy świata i poznaniu sekretu pracy. Jest to droga karma-jogi: Nie uciekajcie, nie trzymajcie się z dala od kół zębatych mechanizmów świata, zasiądźcie przy nich i nauczcie się pracować. Można znaleźć ratunek nawet znalazłszy się wśród tych mechanizmów, otaczających nas ze wszystkich stron, bylebyśmy nauczyli się pracować właściwie; sama maszyna pouczy nas, jak się z jej środka wydostać. Widzimy, czym jest praca. Ona jest składnikiem podstawowym całej przyrody, a trwa zawsze, nieustannie. Wierzący w Boga mogą to lepiej zrozumieć, ponieważ wiedzą, że Bóg nie jest bez mocy, żeby potrzebował naszej pomocy. Chociaż wszechświat będzie trwał wiecznie, naszym celem jest wyzwolenie się z życia w nim, naszym celem jest altruizm; a według karma-jogi cel ten osiąga się przez pracę. Wszystkie pomysły uczynienia ze świata sfery doskonałej szczęśliwości mogą działać na fanatyków jak siły napędowe, wyzwalające w nich energię i skłaniające do pracy, powinniśmy jednak pamiętać, że fanatyzm wyrządza tyleż zła, ile daje dobra. Karma-jogin uznaje, że nie są nam potrzebne inne pobudki poza wrodzonym umiłowaniem wolności. Inne, zwyczajowo uznawane bodźce są zbędne. „Macie prawo do pracy, ale nie do owoców pracy”. Karma-jogin mówi, że człowiek może dojść do zrozumienia tej zasady i stosować ją w życiu. „Kiedy idea czynienia dobrze staje się cząstką istoty człowieka, ustaje poszukiwanie bodźców zewnętrznych. Czyńmy dobrze, ponieważ jest to dobre; kto postępuje dobrze mając na widoku inny cel, chociaż dostanie się do nieba, nakłada na siebie więzy” – mówi karma-jogin. Każdy uczynek z najmniejszą domieszką egoizmu, chociaż na pozór szlachetny, zamiast uwalniać nas – obciąża. Toteż jedynym rozwiązaniem jest wyrzeczenie się wszystkich owoców pracy, nie przywiązywanie się do nich. Pamiętajmy, że ten świat nie jest nami i że my nie jesteśmy tym światem, że nie jesteśmy w rzeczywistości ciałem i że to nie my wykonujemy pracę. Jesteśmy JA wiekuiście trwające w spokoju i w spoczynku. Dlaczego i po co mielibyśmy być obciążani czymkolwiek? Piękne są słowa o zupełnym wyzbyciu się przywiązań do czegokolwiek, ale jak do tego dojść? Każdy dobry czyn, niezamącony przez skryte pragnienie, nie staje się nowym ogniwem krępującego nas łańcucha, lecz rozbija jedno z ogniw już na nas ciążących. Każda myśl dobra wysłana przez nas w świat bez oczekiwania w zamian czegokolwiek, zostaje w wyższej sferze i rozbija łańcuch, oczyszcza nas; a w taki sposób możemy stać się najczystszymi ze śmiertelnych. Wszystko to możecie uznać za donkiszotyzm, za zbyt filozoficzne i teoretyczne, a nie praktyczne. Czytałem wiele argumentów przeciw Bhagawad-gicie, słyszałem wielu twierdzących, że człowiek nie może pracować bez bodźców. Tacy ludzie nigdy nie widzieli pracy bezinteresownej, jeżeli zetknęli się z działalnością, to tylko pobudzaną przez fanatyzm; dlatego tak mówią. Pozwólcie, że opowiem wam pokrótce o człowieku, który rzeczywiście postępował zgodnie ze wskazaniami karma-jogi. Był to Budda. On jeden stosował je ściśle w praktyce swego życia. Wszyscy prorocy świata, z wyjątkiem Buddy, działali pod wpływem bodźców zewnętrznych, skłaniających do czynów bez egoizmu. Proroków, za wyjątkiem jednego tylko Buddy, można podzielić na dwie kategorie: jedni uważali siebie za wcielenie Boga, zstępującego na ziemię, inni uważali siebie jedynie za wysłanników Boga. Jedni i drudzy czerpali z zewnątrz natchnienie do swej działalności. Chociażby ich sposób wyrażania się był w najwyższym stopniu uduchowiony, spodziewali się nagrody zewnętrznej. Natomiast Budda jest jedynym prorokiem, który powiedział: „Nie interesują mnie wszystkie wasze teorie o Bogu. Po co rozprawiacie o tych wszystkich subtelnych doktrynach o duszy? Czyńcie dobrze i bądźcie dobrzy. To was doprowadzi do wyzwolenia i zarazem do prawdy, niezależnie od tego, jakie one mogą być”. W postępowaniu swym był on najzupełniej pozbawiony bodźców natury osobistej. Ale kto z ludzi pracował więcej niż on? Wskażcie mi w dziejach jedną jedyną postać, która by wzniosła się wyżej ponad wszystko. Cała rasa ludzka nie wytworzyła drugiej istoty o takim charakterze; postaci, której filozofia byłaby równie wysoka, a współczucie równie wszechobejmujące. Mędrzec ten, głosząc najwyższą filozofię, otaczał też najgłębszym uczuciem opiekuńczym wszystkie stworzenia, do najmarniejszych, a niczego nie wymagał dla siebie samego. On jest karma-joginem idealnym, działającym najzupełniej bez motywów, a historia ludzkości świadczy, ze był największym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył. On urzeczywistnił w sobie najdoskonalsze połączenie serca i rozumu, największe w dziejach ludzkości przejawienie potęgi duszy. On jest pierwszym wielkim reformatorem, którego świat poznał. On pierwszy ośmielił się rzec: „Nie przyjmujcie na wiarę twierdzeń starych ksiąg. Nie wierzcie w nie z tej tylko racji, że naród wasz w to wierzy, ani dlatego, że nauczono was w to wierzyć od dzieciństwa. Badajcie wszystko własnym rozumem; kiedy już co rozpatrzycie i uznacie, ze służy to dobru wszystkich i każdego, wtedy wierzcie w to, żyjcie według tego i pomagajcie bliźnim żyć tak samo”. Najlepiej pracuje ten, kto pracuje nie pod wpływem bodźca, nie w celu gromadzenia pieniędzy, ani dla sławy, ani dla zdobycia czegokolwiek. Kiedy człowieka stać będzie na to, może dojść do stanu Buddy i znajdzie w sobie moc działania, którego potęga zdoła przemienić świat. Taki oto człowiek jest ideałem najwyższym karma-jogi. W którym z komitetów wyborczych znajdziecie najciekawsze propozycje dla waszych portfeli? Głupia sprawa, ale…Od kilku tygodni staram się oglądać wszystkie konwencje dużych partii startujących w wyborach. Szukam w nich sensownych propozycji, które byłyby zapowiedzią budowy nowej, mądrzejszej gospodarki, doceniającej pracowitość, kreatywność i sukces. To straszne, ale takie propozycje znajduję głównie tam, gdzie się ich wcale nie spodziewałemZnacie mój pogląd na to, co proponują dla naszych portfeli główne siły polityczne. Z jednej strony mamy bardziej pośredników finansowych, niż polityków, dla których budżet państwa jest po prostu przepompownią pieniędzy, a wyborcy – klientami. Po drugiej stronie politycy wychodzący z założenia, że da się przelicytować populistów grając na ich również:Święty spokój kierowcy w dobie wysokiej inflacji? Bezcenny. Jak można (spróbować) ograniczyć koszty eksploatacji samochodu? I ile to kosztuje? [NOWOCZEŚNI MOBILNI]Jest plan na wakacje za granicą? Jest też problem: wysokie ceny i słaby złoty. Dwa sposoby, by nie dać się złapać w sidła kursowe [MOŻNA SPRYTNIEJ]Cyberbezpieczeństwo w bankach: technologie przyszłości. Jak zmieni się świat bankowości? [BANK NOWOŚCI]Przeglądając wyborcze programy głównych partii rozpaczliwie szukam propozycji, które pozwoliłyby mi śnić o państwie, w którym obywatele mają większy wpływ na to, jak są wydawane ich pieniądze z podatków, zaś państwo bierze tylko tyle pieniędzy, ile potrzebuje na hurtowy zakup usług publicznych dla obywateli. To dokładne przeciwieństwo myślenia też: Czytelnicy „Subiektywnie o finansach” ocenili propozycję Jarosława Kaczyńskiego. ZaskakująceCzytaj też: W konsekwencji konwencji, czyli czym się różni polityk od pośrednika finansowego?Z przerażeniem stwierdzam, że takie propozycje ma dla mnie właściwie tylko partia tak skrajna, że aż „niewybieralna”, czyli Konfederacja. Choć z jej programu wylewa się nietolerancja i niechęć do wszystkiego, co „obce” lub „inne”, niekatolickie oraz taka „kibicowsko-wojskowa” wersja patriotyzmu, której nie jestem w stanie strawić, to wylewają się też… niegłupie propozycje może nie wszystkie, bo dobrowolny ZUS, czy paliwo po 3 zł za litr to raczej bajeczki dla grzecznych dzieci niż możliwe do zrealizowania propozycje. Ale są u Konfederatów także pomysły proste, logiczne i będące przeciwieństwem populizmu gospodarczego. Przykłady?Mały zarobek bez podatku, czyli kwota bardzo wolnaKonfederacja proponuje bardzo proste rozwiązanie: zwolnienie z podatku dochodowego płacy minimalnej. I to się trzyma sensu. Skoro państwo uznaje, że istnieje kwota minimalna za pracę, poniżej której nikt nie powinien być wynagradzany, to ta kwota powinna być wolna od opodatkowania (podobnie jak emerytura). To zachęta do podjęcia pracy i rodzaj powszechnej ulgi podatkowej dla każdego, kto w Polsce kwota wolna od podatku wynosi zł rocznie dla osób najmniej zarabiających (przed 2017 r. było to zł dla wszystkich), ale jest zerowa dla zarabiających zł rocznie lub też: Polska państwem dobrobytu? Wziąłem takie jedno i sprawdziłem czego nam jeszcze brakujeCzytaj też: Ile w przyszłym roku muszą nam płacić za godzinę pracy? I czy to dużo, czy mało?Gdyby zastosować pomysły Konfederacji to przy płacy minimalnej wynoszącej zł brutto mielibyśmy kwotę wolną od podatku rzędu zł (równowartość euro). Dużo? W Finlandii kwota wolna od podatku obejmuje zarobki poniżej euro rocznie, w Szwecji – euro, w Wielkiej Brytanii – mniej więcej funtów, a w Austrii – 11 000 tym ostatnim kraju średnio zarabia się euro rocznie, co oznacza, że mniej więcej 25% przeciętnej pensji stanowi kwota wolna od podatku. Dla porównania: w Polsce średnia pensja wynosi zł rocznie, a mediana – zł brutto rocznie. Kwota wolna od podatku to przeważnie 5% sprawa, że w Austrii podatki są wyższe, niż u nas. W Polsce większość obywateli płaci 18%. A średnio zarabiający Austriak – jak już przekroczy kwotę wolną – płaci 36-43% podatku (w zależności od tego w jakim progu się zmieści).Tym niemniej pomysł Konfederacji jest prostą w konstrukcji ofertą – od małych zarobków nie bierzemy podatku, żeby później nie musieć z tego podatku wspomagać najuboższych. System poboru podatków byłby dzięki temu „lżejszy”. To jest filozofia, której mi brakuje w programach innych partii. Być może powinna być zastosowana również w przypadku przedsiębiorstw – dopóki mało zarabiasz, nie płacisz podatków. A jak staniesz na nogi – zaczynasz płacić (może nawet i progresywne).Owszem, są propozycje np. dosypywania pieniędzy dla najmniej zarabiających, ale to nie jest budowa nowego systemu, tylko korekty w ramach obecnie obowiązującego, w którym rządzący opodatkowują nas w sposób ukryty coraz wyżej i przeważnie na ślepo (czyli dowalając wszystkim po równo), a potem rozdają tak uzyskane pieniądze swoim „klientom”.Czytaj też: Utrapienia polskiego pracownika. Dostaje tylko jedną trzecią tego, co wypracujeCzytaj też: Czy mali przedsiębiorcy powinni płacić ZUS jako procent od dochodów? Bon Oświatowy, czyli ty decydujesz, państwo płaciDruga rzecz, która mi się bardzo podoba, a która niestety występuje tylko w programie Konfederacji, to bon oświatowy. Rzecz polegałaby na tym, że każdy rodzic dostawałby bon, za który „kupowałby” usługi oświatowe w wybranej przez siebie szkole. A za bonem szłyby pieniądze do danej szkoły. Dzięki temu najlepsze szkoły miałyby więcej pieniędzy na to, by stawać się jeszcze lepszymi, zaś dyrektorzy słabszych mieliby motywację, by się zupełnie inny system, niż obecna urawniłowka, w której płacimy państwu podatki, a państwo – na spółkę z samorządami – rozdziela je mniej więcej po równo między wszystkie o takie propozycje w jednym z poprzednich tekstów na „Subiektywnie…”, bo dzięki nim to podatnik decyduje jakie usługi są kupowane za jego podatki. Oczywiście: nie może to dotyczyć dróg, wojska, czy policji, ale już np. w przypadku usług podstawowej opieki zdrowotnej… Dlaczego nie mielibyśmy mieć bonów do ulubionych lekarzy, za którymi szłyby pieniądze z budżetu państwa na nasze leczenie?Konfederacja proponuje też Bon Kulturalny, dzięki któremu Polacy zdecydowaliby o tym jakie filmy, przedstawienia, muzea i wystawy finansować z podatków. Tutaj już byłbym ostrożny, bo kultura narodowa to ustrojstwo, które jednak wymaga najwyższej uwagi. Ale być może jakaś część kultury mogłaby być finansowana za pomocą bonów? Pojawiła się u Konfederatów sugestia, że gdyby był „bon telewizyjny”, to TVP zbankrutowałaby w pięć minut. Coś w tym jest ;-).Czytaj też: „Obiecaliśmy i dotrzymaliśmy” – mówią rządzący. Sprawdziliśmy ile obiecali i co „dowieźli”. I obliczyliśmy wskaźnik „obietnico-spełnialności”Smutno mi, że jedynym ugrupowaniem mającym świeże pomysły na „oddanie” władzy nad podatkami Polakom i na zmniejszenie redystrybucji tam, gdzie nie jest potrzebna (po co zabierać pieniądze biednym, żeby im je potem oddawać?) jest to, które tak trudno popierać z wielu innych Kto w młodości nie głosował na Korwina, niech pierwszy rzuci kamieniem ;-). Zapraszamy do udziału w konkursie wszystkich młodych a także troszkę starszych wierszopisarzy! Zapraszamy także tych, którzy po prostu zabawnie rymują :) Przesyłajcie wierszyki o Dzieciach lub dla Dzieci... o wszystkim tym co wiąże się z tym najpiękniejszym okresem życia na adres konkursy@ A może uważacie, że dzieciństwo to udręka i najlepiej jak najszybciej dorosnąć? O tej tematyce też może powstać przezabawny wierszyk. Waszą twórczość będziemy sukcesywnie zamieszczać na naszej stronie a 1 czerwca wybierzemy najciekawsze i nagrodzimy niezwykłymi książkami Łukasza Dębskiego "Krówki i mrówki i inne bajki wierszem" wydawnictwa Znak. Książki z podpisem Autora Nadesłane wierszyki: Malowanie Na imię mi Kamil Mały. Choć nie jestem doskonały, to już wiele zrobić umiem i posprzątam i maluje i rysować też potrafię, a najbardziej na tej szafie co w pokoju moim stoi. Choć na szafie nie przystoi. Ja maluję gdzie się da. Moja ściana malowana, jest od rana aż do rana. Mama prosi i grzecznie namawia, nie maluj już synku kochany, zobacz jak wyglądają te biedne ściany. Ale Kamiś jak się uprze to się uprze i maluje tak od rana aż do rana, że cała ściana jest już zamalowana. Kamilek z Łodzi Mam 2 taka, 2 i pół. Ledwie sięgam ponad stół. Lecz nikogo się nie proszę i sama sobie plecak noszę. Sama łyżkę już utrzymam, i widelcem umiem jeść. Sama sobie myję buzie i malutką szyję też. A gdy mama grzecznie prosi myję ząbki i zrobię kosi, kosi. A bo ja już wszystko sama, jak taka mała dama. I posprzątam sobie sama i już wiem jak wychodzić trzeba z psem. Ale tak pocichu powiem wam, że może lubię jak mi mama pomoże. Olunia z Łodzi. Bąk Jestem sobie mały bąk, Przyleciałem nie wiem skąd, I jak do domu wrócić mam, Nie mówcie mi, ja trafię sam. Obleciałbym i cały świat, Bylebym tylko dużo zjadł, I niepotrzebny mi jest nawet bilet. Gdy słonko świeci to jest to, Można pościgać się z motylem. Choć piór mi brak, lecz gnam jak ptak, A czy wy poraficie tak? "WIERSZE DO LUZECZKA" ze specjalna dedykacja dla mojego synka kubusia MYSZKA Cicho po pokoju biega... Kto to taki? Myszka! Szuka kawaleczka chleba... Kto to taki? Myszka! Tylko slychac "pii-pii"... Kto to taki? Myszka! Teraz slodko sobie spi... Kto spi?... Myszka... GWIAZDECZKA lsni jasniutka na niebie, co to-Sloneczko- niewie, bo z ksiezycem tancuje migocze, blyska, wiruje... Czy juz wiesz, coz to jest? -Gwiazdeczka. KWIATKI Kolorowe, piekne, pachnace rosna spokojnie na lace. Spiewaja do slonka radosnie, spiewaja o ptaszkach i wiosnie. A gdy zachodzi sloneczko, kiedy dzieci pija mleczko, one cichutko spiewaja... i ta kolysanka dzieci do snu otulaja... PTASZEK "Cwir-Cwir" slychac tylko, a na ziemi lezy piorka. Troszke puchu no i slomy i juz gniazdko jest zrobione... Ma skrzydelka do frowania... No i dziubek do skubania. A gdy tylko pujdziesz spac, obok ciebie bedzie latac. PROSBA Mala biedroneczko! Juz wypilem mleczko, mama mnie przebrala, wczesniej wykapala... zaraz ide spac... ale, zanim pojde spac chce tobie cos dac. Jest to krotki liscik, do ksiezyca co swieci, aby opowiedzial bajke dla wszystkich dzieci. autorka: Magdalena Nowaczyk Irlandia Tajemnice lasu W lesie pod dębem starym małe wróbelki taką historię mi zaćwierkały Na dużej sośnie małe wiewiórki piszczą radośnie Ich mama – największa pociecha gotuje smaczny obiad z orzecha Tuż obok głęboko w ziemi ma swą kryjówkę krecik ze swymi małymi A wysoko nad lasem UWAGA ! orzeł przedni krąży ( oby tylko myszka mała mogła przed nim zdążyć !!! ) To koniec opowieści lecz powiem Wam w sekrecie że dalszą jej część w lesie znajdziecie autor: Natalia z Krakowa, lat 7 Sport to zdrowie ! Różne sporty znane są od stuleci są one źródłem zdrowia i radości dla dzieci Doskonale zdrowiu kąpiel morska służy jest bardzo przyjemna po długiej podróży Jazda konna ? dorosłym polecana ale również przez dzieci chętnie uprawiana O zdobywaniu szczytów każdy często marzy czy to sport trudny ? nie, każdemu może się przydarzyć Rowerek od zawsze mięśnie nóg rozwija dzieciom uśmiech daje Czyż tego nie widać ? Sport – to zdrowie ! dla małych, większych i tych całkiem dużych każdy Wam to powie: sport – to siła i zdrowie ! autor: Natalia z Krakowa, lat 7 MOTYLEK Motylek lekki, fruwa nad łąką w dole piękne kwiaty, a w górze świeci słonko. Motylek lekki w trawie się zabłąkał myśli, że kwiaty to są piękne słonka. Motylek leciutki fruwa już nad światem, myśli że słoneczko jest tym pieknym kwiatem. Motylek o zmierzchu rosę z kwiatów pije i w płatki się tuli zaśpiewam mu luli luli. MYŚLI I SŁONKO Nasze słonko ma piękne zwyczaje. Mówi "Dzień dobry" gdy tylko wstaje. A gdy słonko chmurka zakrywa siwa. Mówi "Przepraszam" i dalej odpływa. Gdy lekkim deszczykiem pokropi dokoła. "Dziękuję" szumią wszystkie drzewa i kwitnące zioła. A ja tak patrzę na ten dziwny świat. I myślę, co słonko zrobi kiedy spadnie duży grad. A słonko dzień cały tak po niebie chodzi i mówi "Dobranoc" kiedy już zachodzi. Dla mojej córuni i Kamisia Mamusia "Anioleczki" Od samego rana slychac smiech radosny, tak uroczy i cieply, delikatny lecz doniosly. To braciszek z siostrzyczka sie bawia i oboje tyle energi w sobie maja. Rozesmiane buzie i oczka za raczke trzyma malutka raczka to dwoje rodzenstwa przy sobie... Juz teraz zawsze beda oboje. Gdy lezka pojawi sie nagle na malej twarzyczce to siostra brata pocieszy a brat siostrzyczke. Tyle radosci rodzicom przyniosa bo wszedzie swoje usmieszki roznosza. A gdy mamusia badz tatus zaplacze dzieci przyjda pocieszyc, pocaluja w oczka popatrza i mocno przytula. Bo te dwa male anioleczki duzo szczescia daja a swoich rodzicow mocno kochaja. magdalena nowaczyk z irlandii STOKROTKA Mała, krótka nóżka Przy niej listki dwa Lśni biały kołnierzyk Oczko żółte ma. Ten mały kwiatuszek W trawie rośnie sam Jest piękny, choć skromny Radość daje nam. Nie niszcz nigdy roślin Niech kwieciem zdobią maj Narysuj bukiecik I Mamie go daj. Przemek, lat 9 MELODIE NATURY Czy wędrujesz polem, czy wędrujesz lasem To miłą melodię usłyszysz tam czasem. Pośród wielu sosen wiatr gwiżdże po lesie, Echo odpowiada, piosnkę dalej niesie. Malutki skowronek wysoko na niebie, Śpiewa swe piosenki wyłącznie dla Ciebie. Wsłuchując się w nuty czerwona biedronka Suszy z rannej rosy skrzydełka do słonka. Konik polny skrzypce nastroić dziś musi Może o melodię, także się pokusi. Drobne polne kwiatki stroją się w sukienki Będą tańczyć w zbożu makowe panienki. Wokół nas na świecie nigdy nie jest głucho, Musisz się postarać i nadstawić ucho. Kto ma wyobraźnię, to ogrom muzyki Zapakuje na łące w wielgachne koszyki. Gdy na dworze plucha i słońca nie będzie, To i tak muzykę słychać będzie wszędzie. Przemek, lat 9 Kicia Moja Kicia kochana miauczy z samego rana ociera się o moje kolana i pragnie być głaskana. Wciąż do misek swych zagląda i zawsze po sobie się 10 razy,choć futerko ma czyste,bez skazy Za co kocham swojego kotka?Bo to moja przytulanka słodka..Lubię słuchać jej mruczanek,są nawet lepsze od bajek! Kamil "KOLYSANKA" Kochanie zobacz jak ciemno juz. Tylko ksiezyc ziewa na niebie. Obok niego tysiace swietlistych dzieci, ktore figlarnie mrugaja do Ciebie. Wujek wiatr delikatnie piesci liscie drzew, ciocia mgielka leniwie opada... Spojz malutki,zobacz, co dzieje sie... Caly swiat do snu sie uklada. Za oknem nie slychac nic. Czasem zdazy sie jakis szmer... Nawet kwiatki ucichly juz. Twoj misiu zasypia tez. Przymknij oczka kochanie uslysz moj glos we snie, niech ci ksiezyc zaspiewa... A niebieska chmorka ukolysa... Niech cie siedmiobarwna tecza do rana przytrzyma w obieciach i otuli cie swoja magia... abys mial spokojne sny... magdalena nowaczyk z irlandii Córeczko! Dla Ciebie wszystko dziś zrobię Wyciszę wiatru wianie Liści jesienią opadanie Zimowe lody roztopię I perły z morskiego dna wykopię Wszysko dla Ciebie Gabrysiu Zaświecę gwiazdy w dzień Widzieć wciąż będę tylko Twój cień Każę wciąż ptakom śpiewać I życzeniami chcę Cię oblewać... BEZCENNE DZIECIŃSTWO Tatuś umie więcej - nie wygrałbym z nim, Bo jestem jeszcze mały, lecz dobrze mi z tym. Nie zamieniłbym się z dziadkiem, za żadne skarby świata, Bo jestem wciąż wesoły, codziennie figle płatam. To ja brykam, żartuję - przez tygodnie całe, Bo babcia i mamusia nie są dziś już małe. Nie chcę być dorosłym, zabawę wolę stale I niechaj trwa dzieciństwo przez moje życie całe! * Choć jesteśmy dorośli, to dorosłość nas nuży I nic tak, jak zabawa na humor nam nie służy. Powracaj do zabawy, beztroski swej dziecięcej, A będziesz się uśmiechał, nie zaznasz smutku więcej. Jesteśmy rodzicami i dziecko swe kochamy! Jesteśmy szczęśliwi, do wszystkich się uśmiechamy. Przemek z Rodzicami Wierszyki dla mojego ukochanego synka-Macieja Ślimak Jest sobie zwierze takie, Które powszechnie zwie się ślimakiem Ze sobą domek nosi, I nikogo o lokum nie prosi Jedną posiada nogę Lecz ja tak nie mogę. Wolę mieć nogi dwie, by szybko poruszać się.:) Królik Królik to fajny zwierzaczek, mieszka w ziemi jak niejeden robaczek. Niezły z niego przystojniaczek, zwłaszcza jak włoży swój szary fraczek. Lubi bardzo marcheweczki , które znosi do swej noreczki. Poźniej wkłada w słoiczki i przechowuje dla swej żony-Króliczki .:) Monika z Poznania Mały nosek, Słodka minka- Oto nasza jest Dziewczynka. Da buziaka Nam wielkiego Czy coś bardziej jest słodkiego? Żadne lody i cukierki Czekoladki i wafelki Nie potrzebne nam już wcale Odkąd mamy słodką Lale. Magdalena Nowak jestem bedroneczka mała i dziś sobie popłakałam, bo choć umiem wysoko latać, to przecież nie umiem skakać. Choć owadem jestem miłym, i do dzieci bardzo śmiałym, to o skakaniu bardzo marzę, może koniuk polny mi pokaże. ale już płakać nie muszę, za to sekret wam powierze, żaden ze mnie owad ni zwierze, tylko dziecko z owadową duszą. Marta lat 5. uwielbia owady, a biedronka to jej ulubiony, słowa są jej autorstwa, zapisany przymamy pomocy „Do wszystkich chłopców i mężczyzn, którzy kiedyś byli małymi chłopcami” Są chłopcy mali i duzi Czyści i brudni na buzi Znam blondynów i rudych Znam chłopców grubych i chudych Dziś opowiem tu o takim Co wspaniałym jest chłopakiem Gdy posprzątać miał swój pokój Mówił : „mamo! Daj mi spokój Co tam , że coś ciągle gubię, Lecz bałagan ja swój lubię” Przykro mu jest, gdy trwa susza Kocha wszystko, co się rusza I chrabąszczy łapie wiele, Bo to jego przyjaciele. Był na morzu marynarzem- To jest jedno z jego marzeń Drugie - by nie było szkoły- Jak by wtedy był wesoły! Znam wielu, wielu chłopaków Spokojnych i rozrabiaków. Wszyscy różni są od siebie. Nie ma też drugiego CIEBIE… Mogą być sobie różne chłopaki, Ale nikt nie jest taki… Jak TY. "Czysto musi być wszędzie!": Choć nie jestem taka mała, to godzinami w łóżku bym leżała. Mogłabym spać, telewizję oglądać, ale mama każe mi wtedy sprzątać. No to wstaję i sprzątać zaczynam, to mama na to: że się obijam! staram się wszystko sprzątać dokładnie, a siostra mówi, że jeszcze ciuchy są na dnie wtedy muszę jeszcze do szafy sięgać, "ohh, łatwiej byłoby mi klękać" wszystko pięknie posprzątane przez wszystkich komplementy wypowiedziane. I tak szczerze mówiąc fajnie się sprzątało, (mamie nie mówiłam że od soku się obruz oblało :)) mogę już teraz spokojnie wypoczywać, a mama każe siotrze naczynia zmywać. A ja sobie słodko śpię, i o wakacjach już śnię. Córeczko! Dla Ciebie wszystko dziś zrobię Wyciszę wiatru wianie Liści jesienią opadanie Zimowe lody roztopię I perły z morskiego dna wykopię Wszysko dla Ciebie Gabrysiu Zaświecę gwiazdy w dzień Widzieć wciąż będę tylko Twój cień Każę wciąż ptakom śpiewać I życzeniami chcę Cię oblewać... Kto z kim przestaje, takim się staje. Na pewno znacie te obyczaje? Bocian po deszczu człapał piechotą, bo lubi nogi zanurzać w błoto. Świnia podobne miewa słabostki i chętnie w błoto włazi po kostki. Ona do niego szła przy sobocie żeby jej pomóc nurzać się w błocie. Kwiczała, dzięki dzięki stokrotne bardzo mi służą kąpiele błotne! Tak spotykali się wciąż na zmianę bocian ze świnią, świnia z bocianem. Lecz minął okres pierwszych uniesień powiało chłodem, nastała jesień I bocian starym swoim zwyczajem właśnie zamierzał rozstać się z krajem. Wtem wpadła świnia zirytowana. To w błocie byłam dobra dla pana? W błocie, w kałuży i nawet w bagnie a teraz pan mnie porzucić pragnie? Niech pan pomyśli co pan wyczynia? Odrzecze bocian, wiem, jestem świnia! Kto z kim przestaje, takim się staje. Rzekł. I odleciał w dalekie kraje. Ksawery Kubal Noc jest ciemna wszyscy śpią Tylko nie śpi jeden On Jak już rano tylko wstanie Szybko wkłada swe ubranie Potem idzie do łazienki Gdzie przy myciu słychać jęki Bo raniutko szybko trzeba Wypić mleczko i zjeść chleba Mama buty zasznuruje To Damianek się szykuje Do przedszkola idzie z Mamą Wkrótce żegna się za bramą A tam już kolega czeka Co wypija szklankę mleka Wszystkie schodzą się tu dzieci Tam wesoło czas im leci O dziewiątej na śniadanko Jest bułeczka i kakałko Do bułeczki pomidorek Jak to bywa w każdy wtorek Lecz pomidor nie dla niego Wolałby zjeść coś innego Ale nie jest z nim tak źle On na pewno wszystko zje Chociaż w grupie są niejadki Temu winne są ich Matki A Damianek dzielny zuch Będzie jadł nawet za dwóch Po śniadanku jest zabawa Wszystkie dzieci biją brawa Pani dzieciom klocki dała Wcale o to się nie bała Bo dyżurnym dziś się czuje Damian klocki przypilnuje Po zabawie jest nauka Ktoś tam książki swojej szuka Uczą się malować ludzi Żadne dziecko się nie nudzi Gdy już ludzi zmalowali To na spacer się wybrali I za rączki się trzymają Damian trzyma swoją Panią Idą zbierać dziś kasztany I trzy liście też dla Mamy Po spacerze jest obiadek Bardzo cieszy się niejadek Lecz Damianek wszystko zje Bo co dobre to On wie Dziś jest rosół z tłustej kury Co obdarto ją ze skóry Jest surówka i kotlecik Zajadają się dziś dzieci Po obiedzie odpoczynek Pani idzie do dziewczynek Będzie chwalić Krasnoludki Bo spacerek był milutki Piękną piosnkę im zanuci Nowych słów ich też nauczy Dzieci będą się radować Nawet wiersze deklamować Aż nadejdzie podwieczorek Każdy świetny ma humorek Dziś jabłuszko sobie zjedzą W domu wszystko opowiedzą Bo za chwile przyjdzie Tata i odbierze małolata Później Mama też dołączy Dzień w przedszkolu tak się kończy... Damian "za maly" Halo! Tutaj! Czy ktos slucha? W mym pokoju lata mucha! bzyczy "bzzzy bzzzy"... potem w nocy mi sie sni... Ona grozna jest i duza taka. No i ciagle sobie lata... No nawet gdy jej powiem aby poleciala sobie, nieposlucha ta mucha... Czemu? Bo nikt nie slucha malucha. Gdybym wiekrzy byl jak tata i zobaczyl bym ze lata mucha, bzyczac, po pokoju.... Otworzyl bym okno dla swietego spokoju. Wtedy odfrunela by "frry frry" I spokojnie moglbym snic... magdalena nowaczyk mama 19 miesiecznego kubusia KSIążKA Jestem Kamil mały i nie doskonały. Lubię oglądać książeczki i czytać różne bajeczki. Mam małą siostrzyczkę Olę. Ma dwa latka 2 i pół, ledwie sięga ponad stół. Z moją siostrzyczką bardzo się kochamy i często sobie rozrabiamy. Muszę powiedzieć wam że książeczkę dam jej sam. Moja Oleńka ładnie maluję i kwiatki dla mnie rysuję. Ciekawa jest. Czy nocą szczeka pies? Czy biedronka kropki głupi? Czy motylek kwiatki rwie? Czy słonko sie uśmiecha? Gdzie schowałem małego orzecha? I gdzie słonko dzis zachodzi? Czy w tej bajce nie ma łodzi? Muszę jej na to odpowiedzieć i sam wszystko wiedzieć. Dlatego czytam i czytam książeczki i oglądam kolorowe bajeczki. Kocham bardzo małą Olę ale bałaganić w swoim pokoju nie jest taka mała i wszystkim by się interesowała. A ja sam mało wiem. Mama mówi kiedy więcej zjem to i wiecej wiem. Do przedszkola worek noszę i nikogo się nie proszę. Napiszę wam że jestem szczęśliwy że nie jestem sam, bo Oleńkę małą mam. Nie jestem samiutki razem bawimy się w krasnoludki. Kiedy ona płacze ja misia jej dam i przytulę, pogłaskam i dam lalę bobaska. I dlatego wiem że Olci książeczkę dać chcę. Bo kocham ją bardzo mocno i czule do serduszka siostrę przytulę. Dla mojej młodszej siostrzyczki NA DRODZE Leśna dróżka juz od rana jest ogromnie uczęszczana. Idzie Kamiś nasz malutki i nie patrzy na swe budki. Idzie taki zamyślony, patrzy w górę na czarne wrony. Idzie i wcale nie uważa, że na niebezpieczeństwo się naraża. Czy przepisy i wskazówki wyleciały z małej główki? Mama zrobi mu wymówkę. Może przecież zdeptać mrówkę. I wpaść może w dziurę małą. Bo przez dróżkę tę majową szedł dziś bardzo nieprawidłowo. Niech wiec Kamiś dziś pamięta. Że w niedzielę czy też święta o bezpieczeństwie na drodze trzeba pamiętać. I uważać na drogowe znaki i małe robaczki majowe. Bo nie można jak ta gapa po ulicy wielkiej człapać. Dla synka IZA W. Dzieci , to szczęście każdej mamy To skarb głęboko zakopany Kiedy rośnie powoli się otwiera A gdy dorasta płatki swe otwiera To radość wielka, taki skarb posiadać I wielkie szczęście z nimi szczęście dzielić Więc podziękujmy im za radość Bo jakże smutny byłby świat bez Dzieci. BASIA P. Kózka mała Była raz sobie kózka mała, która mamy się nie słuchała. Nigdy jeść nie chciała za to często beczała. Beeeee, beeee, beeeee ja tego nie chce. Taty słuchać też ani jej w głowie, nawet po poważnej rozmowie. Zawsze na zwoim tylko stawiać i tylko w swoim języku rozmawiać. Beeee, beeeee, beeeee nie che, nie chce, nie chce. Taka to uparciuszka z tej kózki małej choć nie wiedzieć czemu przez wszystkich lubianej. Jestem sobie małym chlopcem, Mówią: "Jesteś sporym klopsem". Cóż za zycie ja tu mam, pełno przy mnie pięknych pań. Wszystkie pomóc mi gotowe, Ach! Jak dbają o me zdrowie! Gdy w pampersie kupke mam, Mówią:"Co to jest za drań". Płaczem wszystko załatwic mogę, Klapsa nigdy nie zarobię. Błogo płynie mi dzień cały, Bo ja jestem jeszcze mały. Jestem Michał czyli Miś Lubię sprzątać nie od dziś Moje rączki małe Do sprzątania doskonałe Mamie zamieść podłogę pomogę Powycieram kurze A w sobotę razem z bratem pokój odkurzę Śmieci wyniosę też razem z bratem Tylko na jedno nie mamy ochoty: Nie lubimy sprzątać zabawek Choć bardzo lubimy zabawę! I wtedy mama ma w domu "MISIE" Bo tylko słyszy: "Nie chce mi się". Każdy maluch o tym wie, Że w sprzątanie też można bawić się Pomaganie mamie To przyjemne i ważne zadanie. Ja sprzątam, Ty sprzątasz Ja odkurzam, Ty odkurzasz Ja się bawię, Ty się bawisz Pomagając mamie radość Jej sprawisz. Odkurzanie - TAK Zamiatanie - TAK Mycie - TAK Sprzątanie zabawek - NIE Wolę bawić się! Michał "Stworek Myszorek" W małym białym domku, mieszkała rodzinka Mamusia i Tatuś, Jaś i Karolinka. Po podwórku biegał duży pies kudłaty, A na płocie siedział mały kot łaciaty. Ale jeszcze jeden lokator żył w domu, O tym mieszkańcy nie mówili nikomu. W przedpokoju, w starej szafie mieszkał stworek, Którego dzieciaki nazwały Myszorek. Lubił złośliwe psoty, figle, żarty, Wylewał wodę z wiadra i przewracał narty. Kiedyś dużą piłką rozbił szybę w oknie, Wystawił psa na deszcz i patrzył jak moknie. Tatuś sie o to często złościł i gniewał, A wstrętny Myszorek się z niego wyśmiewał. Uwielbiał bałagan, zamęt, kłótnie i brud, Dzieci chcą posprzątać?- To daremny trud! Ale gdy w domu wybucha awantura Myszorek wnet krzyczy głośno: Hurra! Hurra!!! Rodzice mówią: Tak dłużej być nie może, Chyba odejdziesz od nas, ty paskudny stworze. Ostatnia szansa na dobre zachowanie, Jeśli ją zmarnujesz, już tu nie zostaniesz. Pomyśl do wieczora nad swoją przyszłością, Zmienisz swe postępki, zostaniesz z radością. Po kolacji przyszedł skruszony Myszorek Smutny, zapłakany i malutki stworek. -Bardzo was przepraszam za wszystkie kłopoty, Za to, że straszyłem i goniłem koty. Za psoty, harmider i wielki bałagan, Pozwólcie mi zostać, proszę was i błagam. Do tej pory byłem niegrzeczny, niemiły, Lecz chciałem aby dzieci mnie polubiły. Bałem się bo jestem drobny, cichy, mały, Lecz przed samotnością drżę ze strachu cały. Wkrótce cudaczkowi wszyscy wybaczyli, A po pewnym czasie wręcz go polubili. Pokój oraz zgoda w domu panowały, A dzieci z Myszorkiem razem rozrabiały. "Żabka" Szeptał szary szczurek szpakowi, Że rzuciła żabka żuczkowi, zboża ździebełko zielone i hop! skoczyła w swoją stronę. "Osiołek nie wierzy w siebie" Za miastem wśród pól i łąk Miał farmę pan Alojzy Bąk. Tutaj z owcami, końmi, kozami, Mieszkał osiołek "Czarny Koralik". Był młody, sprytny i pomysłowy, Wesoły, mądry, wprost wyjątkowy. Jednak kompleksy miał bardzo duże, Płakał wychodząc wciąż na podwórze. -Chcę być kimś innym, przeżyć przygody, Zobaczyć miasto, nie bać się wody. Pomoc przynieśli mu przyjaciele, Rad udzielali codziennie wiele. Owce wołały-Zostań owieczką, Oczka swe smutne otrzyj chusteczką, Masz trochę wełny, załóż na siebie, Chodź na pastwisko, tam jest jak w niebie Spróbuj zabeczeć, zmienić swój głos. -Ale mnie wełna łaskocze w nos! Wolę być koniem silnym i wielkim, Jechać do miasta, kupić cukierki -Masz wózek-woła konik niecnota. -Ciągnij! Uważaj! Nie wjedź do błota! -Och, ale ciężko-westchnął osiołek, -A może byłby ze mnie koziołek? -Rogi z patyczków sobie przykleję... -Dlaczego koza się ze mnie śmieje? -Mój Koraliku-rzekła mu kózka, -Odłóż patyczki, nie ruszaj wózka. Nie będziesz nigdy owcą, koziołkiem, Konikiem ani innym stworzonkiem. Pozostań sobą, osiołkiem miłym, My przecież ciebie bardzo lubimy. Za to, że jesteś wesoły, młody, Sprytny, radosny i pomysłowy. Dzięki różnicom świat kolorowy, A ty pamiętaj, żeś wyjątkowy!!! "Osiołek boi się wody" Na małej farmie ze zwierzętami Mieszkał osiołek "Czarny Koralik" Choć był radosny i bardzo młody, Miał jeden feler, gdyż bał się wody. Wciąż zapraszali go przyjaciele, By razem z nimi spędził niedzielę. Lecz przez ogródek płynęła rzeka, Osioł się od niej trzyma z daleka. Baran go prosi-Chodź zagrać w piłkę, Ja wiem, że masz do tego żyłkę. -Lecz co gdy piłka wpadnie do wody? Lepiej się bawmy bliżej zagrody. Koń zagaduje-Chodź na spacerek, Lub pobiegajmy, ty będziesz berek. Osiołek woli trzymać się domu, Stanął w zagrodzie i łka po kryjomu: -Ach, jaki wielki jest ze mnie tchórz, Boję się wody, cóż zrobić, cóż? Owce zwołąły wielką naradę, Zwierząt sprosiły całą gromadę: -Coś trzeba zrobić, żal nam osiołka, Nie chce wychylić nosa wierzchołka, Z domu, gdyż bardzo boi się wody, Nie chce się z nami bawić w podchody, Ani grać w piłkę, czy spacerować, Co mamy robić, ty kozo poradź! Koza głęboko się zamyśliła I taki pomysł im przedstawiła: -Osiołek oset lubi jak wiemy, A gdzie tę roślinkę blisko znajdziemy? Rośnie nad rzeką, tam ją widzimy I tam osiołka zaprowadzimy. Zgodnie z decyzją osła wołają Razem do niego tak przemawiają: -Hej Koraliku, powiedz nam przecie, Jaki masz przysmak, najlepszy w świecie? -Och moi mili, to bardzo proste, Ja wprost szaleję za pysznym ostem. Baran rzekł:-Ośle mam coś dla ciebie, Chodź, a poczujesz się wnet jak w niebie, Tu blisko rośnie smaczna mieszanka, Trawa i oset twa niespodzianka! Osiołek wszystko zjada ze smakiem, Cieszy się swoim wielkim przysmakiem. Wtem patrzy-rzeka tuż obok płynie, A on ze strachu przed wodą słynie. Lecz na przyjaciół swych może liczyć: -Baran pokazał jak w wodzie ćwiczyć, Konik wymyślił zaraz zabawę: -Wbiegam do wody i Hop! na trawę! Koza troszeczkę wody przyniosła, Aby ośmielić biednego osła. Bohater wkrótce nogę zanurzył, Z ogromnym lękiem, w małej kałuży. Widzi, że się nie stało nic złego, Zaraz dziękuje drogim kolegom. Lecz oni mówią:- Osiołku miły, A kiedy w rzece cię zobaczymy? Wskakuj tu szybko z nami i brykaj, Skacz, parskaj, pływaj a potem zmykaj. My razem z tobą się pobawimy, Później do domu wszyscy wrócimy. I już za chwilę wszystkie zwierzęta, Owce i konie, kozy, cielęta, Bawią się w wodzie wspólnie z osiołkiem, Który uprawia skoki z fikołkiem I parska, bryka, figluje, pływa, Świetną zabawę włąśnie przeżywa. O swoim lęku już nie pamięta, -Bałem się wody? Sprawa zamknięta!!! Ewelina Mulka Kocio Koteczki W kociej krainie Kocio koteczki Kocio zlizują Mleczko z miseczki. Kocio chlipanie Kocio miaukanie Kocio chlapanie I kociej mamy kocio sprzątanie. Kocio tatusiek Z kocio syneczkiem Kocio dziś grają W kocio piłeczkę. I kocia mama Z kocio córeczką Kocio zajęte Kocią książeczką. Miło czas płynie W kociej krainie. I kocie życie z beztroski słynie. Kocio dzieciaczki Kocio rodzice Całe w ten sposób Spędzają życie 2) Papuga Moja Wiktoria bajki bardzo lubiła, Dlatego też dziś, była wyjątkowo miła O nową opowieść wciąż mnie prosiła Cóż było robić – bajka się wymyśliła. Latała pod sufitem kolorowa papuga. Opowieść ta nie jest zbyt długa! Dnia drugiego obniżyła swe loty Czyżby miała jakieś kłopoty? Dzień trzeci spędziła na głowach dzieci Oj! Chyba wyżej już nie wzleci... Czwartego dnia sfrunęła na podłogę Podstawiając Oskarkowi nogę. Nie skaczcie po niej dzieci! Bo całkiem z niej hel wyleci! 3)Łąkowe wiadomości Co piszczy w trawie? Kto jest ciekawy? Świerszcze dziś koncert dają wśród trawy. Żarłoczna stonka obgryzła liście. Pająk odwiedził porzeczek kiście i sprawdził, że są całkiem czerwone. Żuk awanturnik strofuje żonę. Muszki i pszczoły brzęczą do woli Żaba narzeka, że ząb ją boli, choć żaby wcale zębów nie mają... Komary wszystkim na nerwach grają, a chabry kwitną, aż dech zapiera. Słońce sierpniowe nieco doskwiera, lecz rosa łapki wszystkim ochłodzi. Słońce ciut wcześniej dzisiaj zachodzi, a jutro goście przylecą z lasu. Kończę audycję, bo ... nie mam czasu. Na koncert pędzi już cała łąka! Do usłyszenia -Wasza biedronka 4) Wszyscy dla wszystkich Murarz domy buduje Krawiec szyje ubrania Ale gdzieżby to uszył , Gdyby nie miał mieszkania? A i murarz by przecie Na robotę nie ruszył, Gdyby krawiec mu spodni I fartucha nie uszył. Piekarz musi mieć buty Więc do szewca iść trzeba, No ,a gdyby nie piekarz , To by szewc nie miał chleba. Tak dla wspólnej korzyści I dla dobra wspólnego Wszyscy muszą pracować Mój maleńki kolego. 5) Literki Kiedy skromny kominiarczyk w zamku komin czyścił szczotką. Ktoś krzyk podniósł "Katastrofa" Smok królewnę wykradł słodką. Kominiarczyk na koń wskoczył. Miał w kieszeni krzepką linkę, pod kapotą ciężką kulę, na kolanach wiózł drabinkę. Kasztan kłusem biegł przez knieje, kępy krzewów,krzaki malin, przeskakiwał krępe pniaki i gałązki krzywych kalin. W końcu kres tej eskapady. Tylko gdzie jest szklana góra? Kto tak zakpił z kominiarza? Kajtek Kropka -kuchcik króla! Ślimak Jest sobie zwierze takie, Które powszechnie zwie się ślimakiem Ze sobą domek nosi, I nikogo o lokum nie prosi Jedną posiada nogę Lecz ja tak nie mogę. Wolę mieć nogi dwie, by szybko poruszać się.:) Królik Królik to fajny zwierzaczek, mieszka w ziemi jak niejeden robaczek. Niezły z niego przystojniaczek, zwłaszcza jak włoży swój szary fraczek. Lubi bardzo marcheweczki , które znosi do swej noreczki. Poźniej wkłada w słoiczki i przechowuje dla swej żony-Króliczki .:) Monika z Poznania Mały nosek, Słodka minka- Oto nasza jest Dziewczynka. Da buziaka Nam wielkiego Czy coś bardziej jest słodkiego? Żadne lody i cukierki Czekoladki i wafelki Nie potrzebne nam już wcale Odkąd mamy słodką Lale. Magdalena Nowak Koniec przerwy w pisaniu, bo temat pilny: Dziecko wpatruje się w smartfona. - Co oglądasz? - A takie tam różne z bajeczek... Zobacz sama, z chłopaka robi się dziewczynka, a teraz z dziewczyny chłopak... W dorosłej głowie zapala się czerwona lampka: Już?! Nawet tu wdziera się GENDER?! rys. Agnieszka Przybylska, Aplikacja komputerowa Paint, Przedświt, 2016 Niestety, tak. Ot, tak, wrzucony filmik, i nawet w tytule jest "gender", dostępny na popularnym kanale, postaci z bajek Disneya przerabiane wedle ideologii gender, która potrafi nieźle namieszać w młodziutkiej głowie. Biedne dzieci, dopadane, trzeba przyznać w sposób chytry, i oswajane z pogubieniem tożsamości płciowej. Mamo, tato: nie śpij. Szukaj odtrutki dla swego dziecka, pomóż odkrywać, jak dobry miał pomysł Stwórca, czyniąc człowieka w dopełniającej się różnorodności: Mężczyzną, który może być tatusiem i kobietą, która może być mamusią. I że obie role są piękne. No, i że, na szczęście, nie cały świat zwariował... Agnieszka Foto. PAFERE WIDEO Jasiu i Małgosiu – tatuś pracuje, za pracę dostaje pieniążki, bo to co robi komuś się przydaje i chce to kupić. Za te pieniążki tatuś utrzymuje was, mamusię, kupuje jedzenie, ubranie, zabawki, leczy was i opłaca szkołę. Żeby mógł pracować i odpoczywać po pracy to musi mieć pewność, że nikt go i was również, nie napadnie, nie skrzywdzi a jeżeli tak by się stało, to ten zły człowiek zostanie złapany i poniesie karę. Dlatego niewielką część pieniążków przeznacza na szeryfa i sędziego. CYTAT TYGODNIA Aby dobrze się żyło i pracowało w naszym miasteczku, kolejną część pieniążków tata oddaje dla Burmistrza, który dba by drogi były tam gdzie trzeba, by nikt nie pobudował w naszym osiedlu fabryki opon, by było czysto i miło. Ponieważ lubimy nasz kraj bo jest ładny, bo dziadkowie o niego walczyli, bo lubimy słuchać opowiadań o dawnych czasach, o dobrych królach, poetach i mędrcach, którzy tu mieszkali i tworzyli, i uważamy, że warto dbać i kontynuować ich dzieło, część pieniążków tata przeznacza na żołnierzy i panów co dbają o dobre kontakty z innymi krajami i zwierzchnika, który nimi sprawiedliwie zarządza dla naszego i swojego dobra. Drogie dziatki – pieniążki, które tata zarabia i których sam nie wydaje, bądź oszczędza – to są podatki. Te podatki są takie same dla wszystkich, bo przecież czy się zarabia dużo czy mało, tak samo kosztuje sędzia, szeryf czy burmistrz. Ale pewnego razu przyszli źli ludzie i powiedzieli tacie, że jest głupi i nie potrafi zadbać o was i oni teraz wszystko lepiej zorganizują, tylko muszą tacie odebrać większość jego pieniążków i wydadzą je dużo lepiej, niż on mógłby nawet pomyśleć. I dlatego Jasiu i Małgosiu nie będzie takich zabawek, jakie byśmy chcieli. Będą inne, jeżeli w ogóle będą. CYTAT TYGODNIA

co to znaczy bajeczki dla grzecznych dzieci